Informacja o muzyce w tle

Na stronie dostępna jest opcjonalna muzyka w tle, którą można włączyć lub wyłączyć za pomocą pływającej ikony odtwarzacza. Muzyka nie uruchamia się automatycznie — użytkownik decyduje o jej włączeniu.

Odtwarzany utwór to „River of My Memory”, wykonanie: Andriej Szczebunjajew. Muzyka ma charakter spokojny i nastrojowy, a jej celem jest stworzenie przyjemnej atmosfery podczas przeglądania treści.

Funkcja ta jest całkowicie opcjonalna. Jeśli nie chcesz słuchać muzyki, po prostu nie włączaj odtwarzacza lub wyłącz go w dowolnym momencie.

Prawa autorskie do utworu należą do jego twórców i wykonawców.

Background music information

The website offers optional background music that can be turned on or off using the floating audio icon. The music does not start automatically — the user chooses whether to enable it.

The track played is “River of My Memory”, performed by Andrey Shchebunyayev. It is calm and atmospheric music intended to enhance the browsing experience with a gentle, relaxing mood.

This feature is entirely optional. If you prefer silence, simply do not activate the player or turn it off at any time.

Copyright for the track belongs to its creators and performers.

A jigsaw puzzle showing the word “Depression”, with missing pieces symbolising a mind struggling and incomplete.
Opowiadania o chorobie i depresji

Życie po raku jelita grubego: prawdziwa historia walki i wiary

Życie po raku jelita grubego – to poruszająca opowieść o walce, cierpieniu, sepsie, udarze i głębokiej wierze, która pomogła mi przetrwać najtrudniejsze chwile. Ten wpis jest świadectwem nadziei i siły, które można odnaleźć nawet wtedy, gdy życie zaskakuje kolejnymi przeciwnościami. Life after colorectal cancer – a moving story of struggle, suffering, sepsis, stroke and the deep faith that helped me endure the hardest moments. This post is a testimony of hope and strength found even when life brings unexpected challenges.

Polski | English

Opisy zdjęć (polski)

Zdjęcie w headerze

Obraz przedstawia otwartą księgę z tytułem „Stories of Illness and Depression”, leżącą na stole w otoczeniu przedmiotów symbolizujących trudne doświadczenia i emocjonalne zmagania. Wokół księgi znajdują się kartki papieru, termometr, opakowania tabletek oraz butelka stylizowana na lek, co podkreśla temat osobistych historii i refleksji. Cała scena utrzymana jest w stonowanych, nastrojowych barwach, wzmacniających atmosferę powagi, introspekcji i szczerości. Obraz sugeruje, że księga zawiera opowieści o ludzkiej kruchości, sile oraz próbach odnalezienia sensu w trudnych momentach.

Zdjęcie wyróżniające

Niedokończone puzzle z ułożonym w centrum słowem „Depression”. Brakuje kilku elementów, co tworzy puste przestrzenie i symbolizuje poczucie rozbicia oraz wewnętrznej walki często towarzyszącej depresji. Nieukończony obraz staje się cichą metaforą umysłu, który wydaje się niestabilny, osłabiony lub trudny do „ułożenia”, oddając emocjonalny ciężar tego stanu bez przesady czy dramatyzowania.

Image descriptions (English)

Header image

The image shows an open book titled ‘Stories of Illness and Depression’ lying on a table surrounded by objects symbolising difficult experiences and emotional struggles. Around the book are sheets of paper, a thermometer, pill packaging and a bottle styled to resemble medicine, emphasising the theme of personal stories and reflections. The entire scene is rendered in muted, moody tones, reinforcing an atmosphere of seriousness, introspection and sincerity. The image suggests that the book contains stories about human fragility, strength and attempts to find meaning in difficult moments.

Featured image

An unfinished jigsaw puzzle with the word “Depression” formed at its centre. Several pieces are missing, creating gaps that evoke a sense of fragmentation and inner struggle often associated with depression. The incomplete image becomes a quiet metaphor for a mind that feels unsteady, weakened or difficult to piece together, capturing the emotional weight of the condition without sensationalism.

To zapis drogi przez chorobę, ból i psychiczne wyczerpanie — od pierwszych objawów w 2018 roku, przez diagnozę raka, operacje, sepsę, ileostomię, pandemię i udar, aż po moment, w którym proszę o pomoc psychologiczną, bo nie jestem w stanie poradzić sobie sam. Ten wpis to szczere, surowe świadectwo człowieka zmęczonego walką, ale wciąż próbującego zrobić pierwszy krok ku odzyskaniu równowagi i sensu. — A record of a journey through illness, pain and mental exhaustion — from the first symptoms in 2018, through a cancer diagnosis, surgeries, sepsis, an ileostomy, the pandemic and a stroke, to the moment when I ask for psychological support because I can no longer cope on my own. This entry is an honest, unedited testimony of someone worn down by the fight, yet still trying to take the first step towards regaining balance and meaning.

Zaufaj Panu całym swoim sercem i nie polegaj na własnym rozumie; we wszystkich swoich drogach poddaj się Mu, a On wyprostuje twoje ścieżki. Nie bądź mądry we własnych oczach, bój się Pana i unikaj zła. To przyniesie zdrowie twojemu ciału i pożywienie twoim kościom.

Księga Przysłów 3,5–8

Początek historii

Po roku od operacji usunięcia raka z jelita grubego, roku z kolostomią i siedmiu miesiącach z chemioterapią nadszedł w końcu czas na zespolenie jelita. Już się cieszyłem. W końcu wszystko miało się zmienić na lepsze. Będę z powrotem normalny, bez żadnego , sprawiającego niemal codziennie problemu, worka stomijnego. Tak przynajmniej sądziłem. Byłem naiwny sądząc, że wszystko potoczy się bezproblemowo. Teraz to widzę. Przykra niespodzianka to częsty gość w naszym życiu.

Sepsa i druga operacja

Przygotowania do zespolenia przeszły bez żadnych niespodzianek. Operacja się udała. Wszystko przebiegło bez żadnych niespodzianek. Już drugiego dnia po operacji jadłem owoce. Przy okazji niejako był to test, czy jedzenie poprawnie przechodzi przez całą drogę pokarmową. Wydawało się, że jest ok, ale trzeciego dnia zacząłem mówić nieskładnie. Moja żona zwróciła uwagę pielęgniarkom, że coś jest ze mną nie tak. Okazało się, że organizm został zaatakowany przez sepsę. Przeszedłem kolejną operację. Lekarze chcąc uratować pracę, którą wykonali 3 dni wcześniej, postanowili rozłączyć jelito grube, wyjąć na zewnątrz jelito cienkie i utworzyć tymczasową, dwulufową ileostomię.

Walka o życie

Ja byłem tego wszystkiego nieświadomy. Wewnątrz mnie toczyła się walka o życie. Mój mózg odłączył niemal wszystko, próbując walczyć z sepsą. Ja także walczyłem, głęboko wewnątrz mojej świadomości. Czułem, jak trzy razy znajduję się na krawędzi między życiem i śmiercią. Trzy razy prosiłem Boga o pomoc, bo najzwyczajniej w świecie chciałem żyć. Niestety nadszedł kolejny, czwarty kryzys. Nie starczyło mi już sił na walkę. Skierowałem swoje myśli ku Bogu. Być może dlatego, że byłem wychowany w duchu religii katolickiej, a być może z mojego własnego wyboru – tego nie wiem do dziś – w myślach oddałem moje ciało Bogu mówiąc: „Oddaję Ci moje ciało. Zrób z nim co chcesz, a moje cierpienie ofiarowuję za grzechy ludzi.”

Doświadczenie graniczne

Poczułem, że znalazłem się wewnątrz nieokreślonej przestrzeni. Było tam ciemno. Nie słyszałem żadnego dźwięku. Nie czułem upływu czasu. Jedyne co czułem, to moje zmieniające się ciało. Odczuwałem to, tak jakby moje ciało zmniejszało się do maleńkiej komórki, a później rosło w wielki, bliżej nieokreślony kształt. Wszystko to odbywało się jakby w rytmie bicia serca. Nie mam pojęcia jak długo trwał ten stan. Wiem tylko, że po pewnym czasie usłyszałem pełen mocy Głos wypowiadający dwa słowa: „Więc żyj”. Ja uważam, że był to głos Boga, bo obudziłem się i zacząłem wracać do zdrowia. Jest to moje spotkanie z Bogiem. Nie wiem, dlaczego dostałem ten dar dalszego życia, ale wciąż jestem głęboko za ten dar wdzięczny Panu Bogu.

Powrót do życia i kolejny cios

Po dwudziestu jeden dniach wyszedłem ze szpitala z nowym dodatkiem, czyli ileostomią. Miała być szybko, bo po kolejnych sześciu miesiącach, zlikwidowana. Ja zaś miałem w końcu wrócić całkiem do zdrowia. Pan Bóg zdecydował jednak inaczej. Świat oszalał na punkcie nowego koronawirusa. Zaczął się przeszło dwuletni czas Covid-a. Wszystkie operacje zostały wstrzymane. Zajmowano się tylko krytycznymi przypadkami. W międzyczasie zdecydowaliśmy z żoną, że chcemy odwiedzić rodziny w Polsce. Jedyna legalna droga prowadziła przez dwie dawki szczepionki. Oboje je wzięliśmy. Zabukowaliśmy bilety. Kilka dni przed wylotem odwiedził nas syn. Graliśmy w grę, śmialiśmy się i wypiliśmy po lampce wina. Kiedy wstałem od stołu poczułem, że zaczynam się chwiać, choć wypiłem niewiele. Nie przejąłem się tym wielce zwalając tę sytuację na mój organizm. Następnego dnia wstałem i okazało się że nadal mnie „rzuca” na jeden bok, a ręka nie chce mnie słuchać. Zadzwoniłem na numer alarmowy. Przysłano po mnie karetkę. Okazało się, że miałem udar. Na szczęście w szpitalu tym razem spędziłem tylko kilkanaście godzin, po których wypisano mnie do domu. Ta sytuacja była przełomem.

Załamanie i bezsilność

Załamałem się. Miałem dość przykrych niespodzianek od życia, od Boga czy skądkolwiek one by nie były. Okazało się, że nie mogę prowadzić samochodu. Nie mogę prowadzić rehabilitacji ponieważ przy choćby małym wysiłku prolapse- wypadnięte jelito- powodowało bardzo duży ból. Musieliśmy kupić wózek inwalidzki. Czułem się okropnie z faktem, że moja żona musiała mnie, dorosłego faceta ,pchać na wózku. Mój gniew, moja złośc na tę sytuację była i jest zresztą nadal tym większa, że moja żona ma problemy z nadgarstkami. Siłą rzeczy jej ręce nie są zbyt silne. Zakaz prowadzenia samochodu był następnym czynnikiem , który sprawił, że mój stan psychiczny się pogarszał. Zostałem w zasadzie uwięziony we własnym domu, zależny od żony i nie mogący poradzić sobie w wielu prostych czynnościach. Czułem się jak we więzieniu.

Depresja i nadzieja

To były pierwsze dni depresji. Ten stan póki co trwa do dziś. Niemniej wierzę, że pewnego dnia będę czuł się dużo lepiej. To właśnie dlatego dzielę się drogi czytelniku z Tobą tą historią. Wierzę, mam silne przekonanie, że także Tobie uda się zwalczyć wszelkie przeciwności losu. Pamiętaj, że nie jesteś jedyny, który ma w tym momencie niezbyt ciekawie w życiu- czy to z powodu choroby , czy też z powodu innych czynników. Pamiętaj, że jest wielu, którzy mają gorzej od Ciebie, a mimo to prą uparcie do przodu. Nie poddawaj się, tak jak i ja się nie poddaję . Powodzenia.


To już wszystko w tym wpisie. Poniżej znajdziesz więcej wpisów z tej kategorii.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Biały Wilk w UK używa Accessibility Checker do monitorowania dostępności naszej witryny.

🇵🇱 PL 🇬🇧 EN